sobota, 4 lipca 2015

Wszystko zależy od naszego stanu umysłu- prawda czy kłamstwo?


wiat jest odbiciem stanu naszego umysłu." - K.Grochola.

   Ostatnio najbliższe mi myśli krążą wokół mojego umysłu. Jest to dość paradoksalne i zabawne stwierdzenie, bo oczywistym jest, iż myślenie bierze się z umysłu. Im więcej myślę o myśleniu tym mniej rozumiem, choć powinno być na odwrót.
   "Stwórca" choć odział nas w nagość i wstyd dorzucił również coś takiego jak umysł. Prawdopodobnie zrobił to, by nam żyło się lepiej. Ależ czy wariat pozbawiony wszelkich głębszych myśli nie jest szczęśliwszym?
Próbując odpowiedzieć sobie na wiele nurtujących mnie pytań zbaczam z tematu. Czym w takim razie jest nasz umysł? Umysłem kierujemy się przez cały nasz  ziemski byt, jest niczym GPS na drodze. Wyznacza nam najprostszy kierunek, podpowiada co mamy robić, kieruje i towarzyszy w niedoli.
   Słyszałam wiele zdań, iż wszystko zależy od naszego umysłu, a w szczególności jak zinterpretujemy nasze porażki/ sukcesy/ przeżycia. Jest to podobno "najprawdziwsza prawda". Moi drodzy czy zgodzicie się z tym stwierdzeniem? Zróbmy mały test.

Pierwsza sytuacja: Jestem zakochana po uszy w chłopaku, który mnie zostawił. Co robię? Wpadam w szał, przekonuję go, bądź niczym królowa z utworu Szymborskiej kładę się na torach. Jeżeli wszystko to nasz stan umysłu, to dlaczego wbijanie sobie do głowy "nie kocham go" nie pomaga? Zagłuszamy ból na wiele sposobów. Wychodzę każdej nocy na miasto, płaczę, umieram.
Czy pozytywne myślenie i szczęście to faktycznie nasz stan umysłu?

Druga sytuacja: Oblewam maturę, ale jest to nic w porównaniu do powyższej straty. Mój umysł jest zbyt zajęty utratą ukochanego. Nie zwraca uwagę na niezdany egzamin.

Trzecia sytuacja: Jestem w szczęśliwym związku, ale oblałam maturę. Wpadam w wielką rozpacz. Nie umiem wartościować, wciąż nie jestem szczęśliwa.

Czwarta sytuacja: Zdałam maturę, ale odszedł ode mnie chłopak.

Piąta sytuacja: Mam maturę i chłopaka, lecz wciąż nie wiem czy dostanę się na wymarzone studia.


Człowiek stwarza sobie problemy na każdym kroku, gdyż ma taką naturę. Nie zdaje sobie sprawy ze szczęścia jakiego doznaje w codziennym życiu. Ale czy zmiana sposobu myślenia może uczynić nas szczęśliwymi?

Od lat jestem zakochana w S.Freudzie, który to na dobre wprowadził pojęcie świadomości i podświadomości. Zapewne znacie przedstawienie tych zagadnień w formie lodowca. Świadomość to tylko czubek góry lodowej, podświadomość to ta największa, niewidzialna dla nas część.
Nasz umysł to cała góra i tylko jego minimalną część możemy kontrolować.
Na to jak odbieramy nasz własny świat wpływa wiele czynników. Nasza przeszłość, środowisko w jakim żyjemy, geny, ludzie i wiele innych. Nie możemy tego wszystkiego zrozumieć w jednoraki sposób.



Winniśmy zmienić swoje nastawienie na jak najbardziej pozytywne, to na pewno pomoże w stawianiu czoła kolejnym wyzwaniom, upadkom, cierpieniom, ale i nada ciut bardziej różowe światło naszym codziennym wędrówkom ;)...

Temat, który poruszyłam jest bardzo obszernym tematem. Posiada jeszcze wiele różnych aspektów, o których nawet nie wspomniałam. Chciałam napisać coś przyjemnego i ciut ambitniejszego od "normalnych" postów na blogach. Zapraszam do refleksji i dyskusji. Na koniec wrzucam mój ulubiony utwór Chopina, przy którym najlepiej mi się myśli. Całuję!


https://www.youtube.com/watch?v=pm1WoIrgJRE

Miłego weekendu moi Drodzy!



Pusta głowa to choroba!

XXI w...


 Chciałabym wszystkich powitać na naszym blogu. Zapewne już pierwsze zdanie niesie za sobą wiele niejasności. Na początku postaram sprostować dlaczego użyłam niegrzecznego "witam". Już się tłumaczę! Nie miałam zamiaru wzbudzić obrzydzenia czy zbędnych dyskusji na temat tego słowa, zwyczajnie próbuję Was powitać (niczym gospodarz) na stronie pusteglowy.blogspot.com. Mam nadzieję, że ta sprawa jest już jasna, jeżeli nie- zapraszam do dyskusji.
    W pierwszym zdaniu napisałam również, iż ten blog jest NASZ. Moim celem jest zgromadzenie jak największej ilości czytelników, którzy nie chorują na tak zwaną "ogłupiałkę" lansowaną przez media i świat. Puste głowy spotykam na każdym kroku. Duszę się i męczę w tępocie ludzkiej. Wiem, że nie jest to tylko mój problem. Pragnę wykreować swój mały światek z ludźmi, którzy szukają w życiu czegoś więcej...
    Obiecuję Wam, że nie będę poruszała tematów, tak pięknie nazwanymi- lifestylowymi. Nie będę rozpisywała się o kosmetykach, jakich używam na trądzik. Nie pokażę swoich zdjęć w negliżu. Nie będę Wam polecać prezerwatyw czy testów ciążowych. Chcę pisać ambitnie, czasami mniej ambitnie. O sztuce szeroko pojętej, filozofii, literaturze, religiach, problemach. Również jestem otwarta na Wasze tematy. Chcę stworzyć blog, który będzie inny- wyjątkowy, gdyż będzie niósł za sobą więcej niż "głupotę".

Czekam na Was.
Napełnijmy ludziom głowy!


PS nie napiszę "xoxo", lecz z całego serca całuję Was i ściskam. Do następnego!